W zeszłą niedzielę uczestniczyłam w bardzo ciekawych warsztatach pracy z ciałem. Cztery zasady Feldenkreisa, do pracy z ciałem ale i życiem:
1. Zacznij od strefy komfortu i uczyń ją jeszcze bardziej przyjemną.
2. Wybierz sobie cel, ale nie za łatwy ani nie za trudny, w twoim zasięgu. Próbuj.
3. Odsuń się od celu, a potem podejdź do niego z innej strony.
4. Baw się tym, połącz go z czymś twoim, niech stanie się częścią ciebie.
http://www.youtube.com/watch?v=0FUlRjBcGGE&feature=player_embedded
Doświadczyłam i ciekawe, świeże.
Polecam sprawdzić na własnej skórze.
Pierwszy raz byłam na warsztatach sportowych, na których słyszałam: odpuść, rozluźnij, odpocznij, mniej, lżej :)
a.
wtorek, 11 czerwca 2013
piątek, 7 czerwca 2013
te uszka
i tak to jest. człowiek jak ten osioł, chowa się za drzewem i myśli, że nic nie widać.
-
- ale czy to nie byłoby oszukiwanie?- spytał.- czy to by nie była nieprawda...nastawiasz się, że będzie dobrze, chociaż wiesz, że nie będzie. Z wcześniejszych doświadczeń.
Tak, masz rację. Nieustanne, bardzo męczące oszustwo- tak powinnam powiedzieć.
Zdaję się, że trwa całe życie.
Nie, lepiej zaatakuje z ego.
- a słyszałeś o samospełniającej się przepowiedni?
- Tak, ale chyba najodpowiedniejsze byłoby przyjęcie rzeczywistości, żeby się nie rozczarować.
I w tym momencie, to mi się już chciało płakać.
Ale wy i tak nie wierzycie w rzeczywistość- podsumował.
Brak wiary to często moja ostatnia nadzieja.
a.
-
- ale czy to nie byłoby oszukiwanie?- spytał.- czy to by nie była nieprawda...nastawiasz się, że będzie dobrze, chociaż wiesz, że nie będzie. Z wcześniejszych doświadczeń.
Tak, masz rację. Nieustanne, bardzo męczące oszustwo- tak powinnam powiedzieć.
Zdaję się, że trwa całe życie.
Nie, lepiej zaatakuje z ego.
- a słyszałeś o samospełniającej się przepowiedni?
- Tak, ale chyba najodpowiedniejsze byłoby przyjęcie rzeczywistości, żeby się nie rozczarować.
I w tym momencie, to mi się już chciało płakać.
Ale wy i tak nie wierzycie w rzeczywistość- podsumował.
Brak wiary to często moja ostatnia nadzieja.
a.
wtorek, 28 maja 2013
drop in the ocean of the universe
wielowymiarowość życia i człowieka jest nieskończona. zapętla się we fraktalne wzory, by potem stworzyć rozwiązania do zupełnie nowych kodów, które tworzą nowe rzeczywistości.
tyle jeszcze do odkrycia, tyle granic do przekroczenia, tyle mitów do obalenia.
i ja w tym wszystkim jak kropelka w oceanie, co chciałaby zapamiętać, że kiedyś była kropelką zanim wyschnie lub stanie się falą.
e.
tyle jeszcze do odkrycia, tyle granic do przekroczenia, tyle mitów do obalenia.
i ja w tym wszystkim jak kropelka w oceanie, co chciałaby zapamiętać, że kiedyś była kropelką zanim wyschnie lub stanie się falą.
e.
środa, 22 maja 2013
oniryczna kulka z pszczelego kitu
pożarła mnie wiosna. i próbuję się wydostać z zapachu bzów, z deszczu, z drzew szumiących nasyconą zielenią. skazana na grawitację patrzę na wyczochrane chmury, co spokojnie suną przez błękit.
wygłodzona byłam, na litość wiosny czekałam, żeby choć na chwilę, jeden promień słońca pomiział mnie po twarzy. a tu dostatek ciepła, słońce otula, kwiaty rosną.
czuję się onirycznie.
wiosna przeżuwa mnie jak kulki z pszczelego kitu. wytarmoszona jestem radośnie.
e.
wygłodzona byłam, na litość wiosny czekałam, żeby choć na chwilę, jeden promień słońca pomiział mnie po twarzy. a tu dostatek ciepła, słońce otula, kwiaty rosną.
czuję się onirycznie.
wiosna przeżuwa mnie jak kulki z pszczelego kitu. wytarmoszona jestem radośnie.
e.
poniedziałek, 20 maja 2013
trzmiel
Podobno trzmiel nie powinien latać, bo
ma za małe skrzydła. Lata mimo wszystko, zasady aerodynamiki
pokonuje, jak to określili fizycy „brutalną siłą”.
Jako natchnienie, naoczna motywacja,
trzmiele są mi szczególnie bliskie.
W zeszłym tygodniu przekroczyliśmy
jednak granicę zdrowego dystansu.
Dorodny przedstawiciel gatunku wleciał
od mojego pokoju na drugim piętrze- jak- nie wiem.
Obudziłam się i zobaczyłam na
chuście cień robala. To był on. W pierwszym momencie pomyślałam-
pająk! Wybiegłam z krzykiem z pokoju.
Boże, jak ja się bałam! Niby robak.
Nie mogłam do niego podejść. Centymetr długości, a byłam
przerażona.
Po godzinie szlochów, płaczu,
podchodów, telefonie do brata (który polecił mi najlepiej spalić
całe mieszkanie i uciec, dla pewności), odważyłam się podejść.
Ale nie, że już dotknąć. Podejść.
Otworzyłam okno. Myślałam, że to załatwi sprawę, ale za żadną
cenę nie mógł się wygramolić. Co za wstrętny typ, wleciał na
drugie piętro, a teraz nie może podlecieć pół metra?!
Trzeba mu było pomóc. Gdybym
zostawiła go w pokoju, mógłby się schować, umrzeć- albo gorzej-
nie umrzeć. Przyszłabym i gdyby go nie było widać, nie
wiedziałabym, czy wyleciał, czy się gdzieś schował. Zabić też
nie mogłam. Musiałam po pomóc wylecieć przez okno. Już byłam
spóźniona na spotkanie. Boziu!!!
W końcu- ubrana w silikonowe rękawice,
kurtkę, z sitkiem, miską i reklamówką- udało mi się go
wypuścić. Cały czas miałam otwarte drzwi wejściowe, żeby uciec
jakby co.
Najtrudniej było podejść, kiedy to
już zrobiłam, poszło.
Dziś rano znowu wleciał do pokoju
trzmiel. A może to była osa.
„No nie!”-pomyślałam- to już
szczyt. Zupełnie nie czułam strachu. Pobudzenie, oburzenie.
Popatrzyłam, jak lata, wyciągnęłam
rękę w stronę owada i zdecydowanym gestem rozkazałam „Sio!”.
Wyleciał od razu.
Wszystkie te wydarzenia, niby zwykłe,
nabierają sensu w kontekście jednego z najważniejszych snów. Idę
świtem, jak się okazuje, do domu mojej babci, gdzie mieszkałam,
kiedy byłam mała. W śnie jestem dorosła. Przy furtce widzę
siedzące na płocie kilka trzmieli, dorodnych, grubych, gotowych do
pracy. Nagle dostrzegam, że wszystkie kwiaty zakryte są szkłem.
Urosły nad wyraz piękne, dorodne, ale nie będą mogły wydać
owoców. Na każdy nałożony jest dokładnie przykrywający słój.
Trzmiele chcą, żebym wyszła z pokoju
i je zdjęła.
I to mnie przeraża. Ale czas
najwyższy.
Odsłonię i dam zniszczyć kwiaty.
Pozwolę na transformację i zobaczymy, co wyrośnie. Gruszki na
wierzbie, czy śliwki na sośnie.
a.
poniedziałek, 13 maja 2013
teoria kokosa
nie można powiedzieć, że się kogoś zna. przecież sami siebie nie znamy do końca.
patrzę jak ludzie walczą. i nie jest to walka o siebie. tylko o to, żeby stworzyć iluzję silnych.
boją się słabości, porażki, wtopy, samotności, niespełnienia, smutku.
i udowadniają Ci, że wszystko jest zajebiście, że biorą życie za bary, że przetrwają wszystko. jednak pod tą grubą skorupą kokosa kryje się esencja istnienia. kryje się prawda, która i tak prędzej czy później zostanie brutalnie wypruta i będzie trzeba się z nią zmierzyć. bez udawania, drwienia, sarkazmu i innych mechanizmów samoobrony.
tak bardzo boimy się samych siebie, że nie potrafimy siebie zaakceptować z całym inwentarzem wad, dziwności i słabości, więc tworzymy maskę, która podoba się innym ludziom. to strasznie wygodne musi być ...i męczące.
coraz więcej tych masek. zdarza się, że osoba, którą bardzo cenisz i szanujesz okazyjnie taką zakłada i znika w szarym tłumie iluzji. i nic nie możesz zrobić, bo każdy musi sam dotrzeć do siebie.
e.
patrzę jak ludzie walczą. i nie jest to walka o siebie. tylko o to, żeby stworzyć iluzję silnych.
boją się słabości, porażki, wtopy, samotności, niespełnienia, smutku.
i udowadniają Ci, że wszystko jest zajebiście, że biorą życie za bary, że przetrwają wszystko. jednak pod tą grubą skorupą kokosa kryje się esencja istnienia. kryje się prawda, która i tak prędzej czy później zostanie brutalnie wypruta i będzie trzeba się z nią zmierzyć. bez udawania, drwienia, sarkazmu i innych mechanizmów samoobrony.
tak bardzo boimy się samych siebie, że nie potrafimy siebie zaakceptować z całym inwentarzem wad, dziwności i słabości, więc tworzymy maskę, która podoba się innym ludziom. to strasznie wygodne musi być ...i męczące.
coraz więcej tych masek. zdarza się, że osoba, którą bardzo cenisz i szanujesz okazyjnie taką zakłada i znika w szarym tłumie iluzji. i nic nie możesz zrobić, bo każdy musi sam dotrzeć do siebie.
e.
niedziela, 12 maja 2013
spustoszczyciel przyjemności
tak to jest z tym całym prawem przyciągania, że trzeba być niezwykle dokładnym.
w przeciwnym razie, życzenie "przystojnego faceta w moim łóżku" kończy się tak, że pijecie tam razem herbatę w towarzystwie jego dziewczyny.
ale ciągle się liczy?
a.
w przeciwnym razie, życzenie "przystojnego faceta w moim łóżku" kończy się tak, że pijecie tam razem herbatę w towarzystwie jego dziewczyny.
ale ciągle się liczy?
a.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
