wtorek, 18 grudnia 2012

ogłaszam odmartwianie się

dzisiaj dowiedziałam się, że moje życie bywa momentami męczące przez to, że martwię się za bardzo sobą i innymi. niby banał prosty jak struna w gitarze, ale dzisiaj to mną wstrząsnęło, aż zawyłam. tak hardo.

już miałam sobie powyrywać włosy z głowy podczas negocjacji finansowych z przedstawicielami marszowego ugrupowania politycznego, kiedy w szale wściekłości i bezsilności przeczytałam krótki wpis na FB. ogólnie wynikało z niego, że po chuj się martwić. nigdy w życiu nie uderzyło mnie to tak, jak w tym właśnie momencie.

że sobie pół życia zmarnowałam na martwienie się, to już tego jest za dużo. człowiek głupi jest jak pęk słomy i sam na blaszanej tacy wbrew prawom fizyki próbuje się dopchać na szczyt ośnieżonej góry, bo wydaje się, że tak będzie łatwiej. po chuj to wszystko pytam się ja siebie! "po cholere Ci to martwienie się i czy to jasnej anielki coś zmienia?" odmartwiam się więc. koniec z męczeństwem na własne życzenie.
e.


poniedziałek, 17 grudnia 2012

ta dam.

Ostatni sen w czasów przed wizytą niedźwiedzia. Ostatni on- umarł.

Perły pawia rozsypały się pod łóżkiem, na którym miał spać. 

Były zbyt złudne, za perfekcyjnie kształtne. 

Zerwane gwałtownie, uleciały- tak, że nie ma co zbierać.

Niedźwiedź to przewidział- pomyślałam, idą po ocet do nocnego.

Trzeba teraz słuchać niedźwiedzia. Nawet jeśli to ma być koniec. 

a. 


niedziela, 16 grudnia 2012

wszechstworowa apokalipsa

przeżyłam kilka osobistych końców świata i może nadejdzie ten prawdziwy. tylko, żeby jakiś efektowny był. coś jak w kinie 5d i żeby można było chociaż chwile na to cudo popatrzeć, a nie że wszystko się rozjebie w parę sekund i koniec. ciap i jesteś unicestwionym bytem w stanie ciekło-rozbryzganym.

nie. apokalipsa musi być zajebista. zamiast anielskich fanfar - kawałek Guns N' Roses "Paradise City".


 i noc nastanie, gwiazdy zaczną spadać z nieba, a inne planety będą na tyle blisko, żeby móc je podziwiać w całej okazałości popijając whisky z lodem i paląc ostatniego w życiu blanta. potem poproszę, żeby z chmur się utworzył się kosmiczny wir, który powoli się kręcąc  zżerał i wchłaniał budynki, samochody, autostrady, wszystko, oprócz ludzi i przyrody.


a jak wszystko, co nazywało się cywilizacją przestanie istnieć, zobaczymy jaki świat jest niesamowity bez fabryk, wysypisk śmieci, zanieczyszczonych oceanów,  jak dużo straciliśmy myśląc, że zyskujemy. i poczujemy się jak ostatnie szuje, co rozjebały dobrze działający system. wtedy to po lekcji pokory, przypałęta się mgła z gazem rozweselającym i owładnie ludźmi, aż umrą ze śmiechu, by potem narodzić się na nowo, dorosnąć i chlupnąć sobie whiskacza.
e.



środa, 12 grudnia 2012

czemu nie!

dobrą falę mam pogodzenia się ze wszystkim. już nie jestem na "nie" albo na "nie wypada" albo "co ludzie pomyślą". to chyba z wiekiem przychodzi. takie wyczekiwane "wyjebane na wszystko".
efekty są szokujące.
czerwona sukienka - czemu nie
szpilki - czemu nie
skórzane spodnie - czemu nie
szadyzm uczesaniowy - czemu nie
turlanie się w śniegu jak wściekły chomik - czemu nie
niezdrowe żarcie - czemu nie
koniec oszczędzania - czemu nie

coraz więcej "czemu nie", coraz mniej "ale"

kijowa piosenka w załączniku do wpisu - czemu nie! aaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! :D
e.

wtorek, 11 grudnia 2012

11.12.2012, 18:29

Kurwa, jutro 12.12.2012 a ja nie wymyśliłam jeszcze nic specjalnego!
Ani na 12.12 ani tym bardziej na 21.21.

Jestem wyrzutkiem społeczeństwa. Można wyśmiewać.

I to nudnym, pozbawionym fantazji i polotu wyrzutkiem.

Co ja opowiem wnukom?!

- przejęłabym się, ale nie muszę, bo nie mam wnuków. Ha. Ha ha.

I po prostu- tak jak polityką, drogami, pogodą, kościołami, boziami i innymi przebierańcami:

I ain't bothered.


a.






poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wiejska Superstars

wiem, mam zakaz oglądania serwisów informacyjnych. wiem. ale to nie jest proste. jak się ogląda polskich gburów, co zawiązali sobie szelkę na szyi i nazwali to krawatem to...

pikawa mi strzela niczym jojo, kiedy widzę ten cały cyrk na Wiejskiej. ręce opadają.
jeden marsze chce urządzać, żeby protestować nie wiadomo po co. do startu przygotowuje się tłum fanatyków, by z instynktem stadnym biegać za krzyżami i biczować policję różańcami, między wdechem a wydechem wzywając imię pana nadaremno. ku chwale chwały, byle nie było za zimno i gile z nosa nie kapały.

drugi idzie z żoną na zakupy do sklepu, żeby zachęcić Polaków do wydawania pieniędzy. no kurwa mać. niech zlikwiduje kwiczącego żarłoka - ZUS, to ludzie nie będą wpierdalali pieniędzy w powietrze.dzięki temu  pozbędziemy się wyrzutów sumienia kupując flachę, żeby zalać pałę i zapomnieć o rachunkach, podatkach i wypłacie na raty.

i do tego wszystkiego pan poseł, co kiedyś był agentem, ale już nie jest. bo ponoć siedział na bibach z ziomami, co teraz już ich nie lubi. i cała Polska codziennie słucha: dlaczego wtedy z nimi pił, a teraz nie pije. i czy teraz w ogóle pije, czy nie? a jak pije, to co?

pracy nie ma, firmy bankrutują, bieda świszczy, redaktor Durczok schudł, a oni bawią się jak w musicalu. nie ma jak splendor za dłubanie w nosie. z okazji mało wesołych świąt, życzę panom "politykom" siana - pod kopułą.
e.

niedziela, 9 grudnia 2012

obiektywizm babci a mój image

 
A jak  byłam u babci, to przyjechali do rodziców źli ludzie zwani "goścmi" i zjedli ciasto, które rano upiekłam. Dla siebie. No to już jest szczyt :P
                                                                
                                                                                  a.