coraz bardziej lubię rozmawiać z ludźmi, których nie znam. no i okazji jest więcej, bo trzeba prezenty gwiazdkowe zakupić i szwędam się po sklepach, w których zazwyczaj nie ma tego co akurat chciałabym, żeby było.
no i tak się łazikuje i gada, że może te rękawiczki, a może szalik, a gacie w ciapki czy w paski, a skarpety puchate czy ze zwierzątkami, a perfum pachnie, czy jednak rzuca zapachem jak obuchem w ryj. prawdziwe dylematy.
i tak rozkminiając nad puchatością i wzorkami czuję narastającą rozpacz. łzy cisną się do oczu, bezsilność miażdży resztki rozsądku. skąd ja mam to kurwa wszystko wiedzieć?
i wtedy słyszę zazwyczaj zbawienny głos osoby krzątającej się obok z podobnymi problemami jak moje. "niech Pani weźmie te różowe skarpetki, lepsze gacie w zwierzątka, ten perfum ładniej pachnie". i już. po problemie. co ja się będę pierdołami zajmować, jak mogę zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego. strasznie mi ulżyło.
e.
piątek, 7 grudnia 2012
czwartek, 6 grudnia 2012
aż tu, niespodziewanie, nadszedł dzień wierszyka. i wszedł tu
i w tej witrynie
znowu ta sama twarz
przegląda się sobie
i myśli, że jakoś nie pasuje
mimo wszystko
ta myśl ją denerwuje
zostawia ją więc i idzie dalej
bez niej
z tą samą niepasującą twarzą
bo co ma zrobić
mimo wszystko
ma więcej myśli niż twarzy
a.
znowu ta sama twarz
przegląda się sobie
i myśli, że jakoś nie pasuje
mimo wszystko
ta myśl ją denerwuje
zostawia ją więc i idzie dalej
bez niej
z tą samą niepasującą twarzą
bo co ma zrobić
mimo wszystko
ma więcej myśli niż twarzy
a.
znajoma maluje fajne koty: stąd
mikołajki
Miło jest znaleźć słodycze w bucie.
Jeszcze milej pędząc do pracy wyjebać się bez powodu jak długa (na Długiej btw) i porwać spodnie w kroku. I w takich spodniach musieć iść do pracy.
Ale najmilej dostać od klienta, chłopca który przez kilka miesięcy był istnym wrzodem na dupie, małego misia. Takiego za 2 zł, tandetnego, pięknego.
I takich prezentów sobie i wam życzę :))
a.
ps. jeśli chodzi o spodnie to muszę kupić nowe- więc prezentem będzie uzasadniony zakup, oczywiste.
ps2. i jeszcze wygrałam kilka deserów winiary w konkursie, bo ja teraz gram, żeby wygrać!
Jeszcze milej pędząc do pracy wyjebać się bez powodu jak długa (na Długiej btw) i porwać spodnie w kroku. I w takich spodniach musieć iść do pracy.
Ale najmilej dostać od klienta, chłopca który przez kilka miesięcy był istnym wrzodem na dupie, małego misia. Takiego za 2 zł, tandetnego, pięknego.
I takich prezentów sobie i wam życzę :))
a.
ps. jeśli chodzi o spodnie to muszę kupić nowe- więc prezentem będzie uzasadniony zakup, oczywiste.
ps2. i jeszcze wygrałam kilka deserów winiary w konkursie, bo ja teraz gram, żeby wygrać!
wtorek, 4 grudnia 2012
sposoby na frustrację cz. 1.
zmęczenie czasami osiąga taki poziom, który nie pozwala spać. fajnie byłoby się pacnąć w wyro i leżeć na brzuszku jak mopsik, ale czasami sen nie nadchodzi. zmieniając pozycje śpiochowe jak Sid na kamieniu, resztkami szarych komórek zachodzimy w głowę jak to jest możliwe, że nie śpimy, jak chce nam się spać.
dlatego też po ciężkim dniu, warto odrzucić smutki i z werwą wziąć się za ubijanie kotletów.
jedziesz z mięchem na oślep trzaskając tłuczkiem aż świszczy. rozbryzgujesz resztki swojego niepokoju subtelnie uwalniając niepotrzebną agresję. i ciap i ciap i ciap. i z każdym uderzeniem coraz większa dawka relaksu. oddychasz.
w ten oto bardzo nieoryginalny i niehumanitarny sposób wyładowujemy resztki zbędnej energii, co się pałęta po zmęczonym organizmie i nie pozwala spać.
uwaga!
u kobiet taka resztka energii, mimo że niepozorna, to może być bardzo szkodliwa. szczególnie, że taka ilość wystarczy do myślenia, a co za tym idzie wyszukiwania przeszkód nie do pokonania nawet dla MacGyvera.
przedstawiona powyżej metoda jest powszechnie znana. kiedy mąż pyta żony co na obiad, a ta odpowiada, że schabowy to może oznaczać:
- stan przedbitkowy - jest sfrustrowana i trzeba brać nogi za pas i piwo pod pachę
- stan pobitkowy - można siadać do stołu i wyczekiwać pysznych kotletów i zrelaksowanej małżonki
we współczesnych czasach, kiedy to króluje równouprawnienie, prawo do tłuczenia mięsa mają zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a wiedza ta jest przekazywana z pokolenia na pokolenie i utrwalana już od najmłodszych lat ...
e.
dlatego też po ciężkim dniu, warto odrzucić smutki i z werwą wziąć się za ubijanie kotletów.
jedziesz z mięchem na oślep trzaskając tłuczkiem aż świszczy. rozbryzgujesz resztki swojego niepokoju subtelnie uwalniając niepotrzebną agresję. i ciap i ciap i ciap. i z każdym uderzeniem coraz większa dawka relaksu. oddychasz.
w ten oto bardzo nieoryginalny i niehumanitarny sposób wyładowujemy resztki zbędnej energii, co się pałęta po zmęczonym organizmie i nie pozwala spać.
uwaga!
u kobiet taka resztka energii, mimo że niepozorna, to może być bardzo szkodliwa. szczególnie, że taka ilość wystarczy do myślenia, a co za tym idzie wyszukiwania przeszkód nie do pokonania nawet dla MacGyvera.
przedstawiona powyżej metoda jest powszechnie znana. kiedy mąż pyta żony co na obiad, a ta odpowiada, że schabowy to może oznaczać:
- stan przedbitkowy - jest sfrustrowana i trzeba brać nogi za pas i piwo pod pachę
- stan pobitkowy - można siadać do stołu i wyczekiwać pysznych kotletów i zrelaksowanej małżonki
we współczesnych czasach, kiedy to króluje równouprawnienie, prawo do tłuczenia mięsa mają zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a wiedza ta jest przekazywana z pokolenia na pokolenie i utrwalana już od najmłodszych lat ...
e.
niedziela, 2 grudnia 2012
basen
A na basenie pewne rzeczy się nie zmieniają.
Będę zawsze podziwiać ludzi, którzy płacą kasę, przebierają się i wskakują do wody, żeby postać sobie raz na jednym końcu a raz na drugim.
a.
Będę zawsze podziwiać ludzi, którzy płacą kasę, przebierają się i wskakują do wody, żeby postać sobie raz na jednym końcu a raz na drugim.
a.
czekam na śnieg
zderzam się ciągle ze sobą i rozpadam na kawałki. zbieram się i wkładam do pudełka z etykietą "dasz radę". układam się, dopasowuję, tworzę całość, ale coraz trudniej odnaleźć mi siebie, bo puzzle z napisem "ogarniam życie" są rozpierdolone po całym moim jestestwie.
ciągle szukam brakujących elementów, próbuję stworzyć obraz, żeby przedstawiał cokolwiek prócz paraliżującej próżni, w której się zanurzam, żeby wyłączyć zmysły i skasować myśli.
reset nie działa. nie ma łatwej drogi do bycia sobą. defragmentuję priorytety, oczyszczam się z wirusowego zapalenia beznadziei, co trwa nieprzerwanie, mimo że wie, że już nie mam na to siły. zmęczona jestem. niekompletna. niepozbierana. nieobecna.
niech to już napada dużo śniegu, co anioła jakiegoś wymacham na puchu i łudzić się będę, że jest fajnie chociaż przez chwilę.
e.
ciągle szukam brakujących elementów, próbuję stworzyć obraz, żeby przedstawiał cokolwiek prócz paraliżującej próżni, w której się zanurzam, żeby wyłączyć zmysły i skasować myśli.
reset nie działa. nie ma łatwej drogi do bycia sobą. defragmentuję priorytety, oczyszczam się z wirusowego zapalenia beznadziei, co trwa nieprzerwanie, mimo że wie, że już nie mam na to siły. zmęczona jestem. niekompletna. niepozbierana. nieobecna.
niech to już napada dużo śniegu, co anioła jakiegoś wymacham na puchu i łudzić się będę, że jest fajnie chociaż przez chwilę.
e.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

